Rejestracja



Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dysfunkcja stawu barkowego.
Autor Wiadomość
polinek Offline
Zaglądacz

Liczba postów: 13
Dołączył: May 2015
Reputacja: 3
Ruda Śląska
Post: #1
Dysfunkcja stawu barkowego.
Witam, chciałem opowiedzieć co nieco o olewaniu "wypadającego" barku. A z racji że trochę mnie to już męczy postanowiłem przestrzec Was jako starszych kolegów by nikomu nie powtórzyło się to co mnie.

HISTORIA
W 2013 roku chodziłem do gimnazjum do klasy sportowej o profilu pływackim. Zafascynowany pięknem tego sportu - Tak tak, dla niektórych pływanie od ściany do ściany- potrafiłem zauważyć jak dużo może zmieniać czas 25.61sek. a 25.64sek. na 50m stylem dowolnym. Więc zapisałem się także na kurs młodszego ratownika (1200zł). Zaobserwowałem jak świetną pracą może być siedzenie i patrzenie na ludzi obserwacja ich zachowań i różnic pod względem charakterów i od czasu do czasu sprawdzenie pH wody. Ukończywszy kurs, obowiazkiem w śląskim WOPR jest odrobienie 100h jako młodszy ratownik..... społecznie.

Sfrustrowany tym że nie mogę nic zarobić poprzez te wakacje postanowiłem się zapisać rok później na kurs starszego ratownika (koszt 800zł + strój 120zł).
Okazało się że kurs już trwa od trzech tygodni, zadzwoniłem do swojego trenera z pytaniem "Czy mógłbym teraz dopisać się jeszcze do kursu?" usłyszałem że będe musiał jeszcze poczekać na odpowiedź. Nazajutrz odbieram telefon i okazuje się że musze dzisiaj o 17:00 zaliczyć to co inni zaliczali przez wszystkie zajęcia.
Wszystko poszło jak po maśle, kilka tygodni później podczas ćwiczenia przed samym egzaminem podczas wykonywania skoku ratowniczego:    
Nagle poczułem ból który przypominał mi zgniatanie i wyrywanie mięśni jednocześnie. Nie widziałem gdzie jest moja ręka. Jedyne co zdążyłem zrobić to dopłynąć do brzegu by czegokolwiek się złapać. Po chwili wyciągnął mnie instruktor poczym momentalnie odczułem ulgę. Ułożył mój staw barkowy w takiej pozycji w jakiej powinien się znajdować.
Przez najbliższy tydzień czułem dalej bardzo specyficzny ból poruszając prawym ramieniem.
Cały kurs ukończyłem z wynikiem pozytywnym jednak jeszcze nie mam najważniejszego, kursu KPP (800zł). I nie widzi mi się go robić, uwzględniając zarobki ratownika na miejskiej pływalni (10zł/h netto).

Z tygodnia na tydzień było coraz to lepiej aż zapomniałem co mi się przytrafiło. Aż pewnego pięknego ranka gdy budziłem się by wstać do Technikum na zajęcia przeciągając się i mając prawa rękę nad głową, w momencie gdy chciałem nią poruszyć do przodu znów poczułem ten paskudny ból który już skądś znam.
Nie był to ostatni raz kiedy taka sytaucja miała miejsce, co prawda nie były to pełne zwichnięcia tylko częściowe jak później się dowiedziałem. Innymi razy spotkało mnie to podczas zamykania klapy bagażnika, znów innym razem gdy ściagałem rower z bagażnika dachowego.

OCZEKIWANIE
Na operacje trochę czekałem bo na konsultacje z ortopedą poszedłem przed rozpoczęciem roku w klasie maturalnej. To najpierw operacja została przełożona ze względu na próbną maturę później ze względu na powtórkę do egzaminu. Kolejnym powodem była sama matura. Aż po jej zakończeniu umówiłem się na operację w lipcu.

CO TAM SIĘ W ŚRODKU DZIAŁO
Po zakończonym zabiegu o godzinie 22:30 odwiedził mnie Dr Pawlas. On też mnie operował. Usłyszałem "Ten staw był już bardzo zniszczony, było gorzej niż zakładałem, na tomografie nie wyszło wszystko co miało. Dopiero jak zajrzałem do środka to okazało się że cała tkanka miękka była zerwana. To też powodowało fragmentyczne uszkodzenia mięśni stożków rotatorów. Trzeba było na początek zrekonstruować przednia ścianę stawu barkowego a dopiero później zerwana tkankę przymocować. To też powodowało fragmentyczne uszkodzenia mięśni stożków rotatorów."

EFEKTY
Teraz po trzech miesiącach od operacji widać że bark nie jest jeszcze wzmacniany i nie pracuje w pełnym zakresie swoich możliwości. Co powinno się zacząć zmieniać, od przyszłego tygodnia rozpoczynam zajęcia mające na celu wzmocnienie całego stożka rotatorów i liczę na szybkie i porządne efekty.

Chcę zarazem wszystkim uświadomić że jeżeli cokolwiek niepokojącego dzieje się z organizmem po jakimkolwiek wypadku. Warto iść do specjalisty niech to pochłonie kilkaset złotych albo nawet i paręnaście tysięcy jeśli jest to coś poważnego. Z czasem wszystko będzie się tylko potęgowało.

Pozdrawiam,
Mateusz
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.10.2017 18:17 przez polinek.)
05.10.2017 19:38
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości