Santa Cruz Blur LT1 vs. LT2

Wpis 347 z 351
Santa Cruz Blur LT1 vs. LT2
Blur LT2

Blur LT2

OK. Po pierwsze wyjaśnienie – nie jestem profesjonalnym testerem rowerów ani maszyną do badania skoku tłoka i jego liniowości więc porównanie jest czysto subiektywne i na pewno znaczenie mają takie elementy jak: sentyment, ekscytacja nowym oraz podświadoma chęć usprawiedliwienia powstałej pokaźnej luki we własnym budżecie :P Ale za to myślę, że porównanie będzie w miarę sprawiedliwe, ponieważ obie ramy mają ten sam rozmiar (XL), ten sam damper (RP23) oraz przerzucone między nimi klamoty są identyczne. No i na LT1 jeździłem półtora roku a na LT2 jeżdżę już 5 miesięcy, czyli nie jest to tylko demo czy test.

Do konkretów. LT1 był najlepszym rowerem na jakim jeździłem – był odporny na największe błędy i niewłaściwy wybór linii zjazdu i zdecydowanie bardziej czuły niż jakikolwiek mój wcześniejszy rower. I pomimo 135mm skoku podjeżdżał lepiej niż np. 80mm Kona Kikapu z platformą DT HVR200. Zdecydowanie lepiej. Nawet na najlżejszym (1) ustawieniu platformy RP23. Czułość tyłu wprost porażała. No i strasznie podobało mi się to, jak ‘zamykał’ się na dużych przeszkodach – po prostu najeżdżasz – fik – i jesteś z drugiej strony. Żadnego walenia, podrzucania na siodle. Po prostu przepływasz. Geometria i pozycja były mniej sportowe niż moje wcześniejsze doświadczenia i stąd siodło musiało odrobinę przytyć, żeby nie zniszczyć mi tyłka. A mimo to był cholernie szybki pod górę. Startowałem na nim w kilku maratonach bez jakichś szczególnych kompleksów.  No i bez jakichś szczególnych sukcesów również :P Ale za to po każdym podjeździe (na których naprawdę nieźle dawał radę) radocha potężna na każdym jednym zjeździe. Ten rower naprawdę dobrze jechał w dół. Był stabilny i odporny na nerwowe ruchy. No i był piękny :P Orange Ano robi potężne wrażenie.

Blur LT1

Blur LT1

Ale tak, jak nie ma róży bez ognia, tak nie ma nic za darmo. W miarę zapoznawania się ze sprzętem, wymagania rosną i rośnie wielkość pokonywanych przeszkód. Mówiąc wprost, LT1 aż prosi się o sprężynę z tyłu albo taki damper powietrzny, który ma mocny środek skoku (czyli tylko Evolver albo Roco). Wiem wiem, to przerost formy nad treścią w takim rowerze. Ale jak inaczej zapobiec temu, że przelatuje przez cały skok tak szybko? To zamykanie się na przeszkodach, to właśnie tego efekt. To fajne jak jedziesz przez kłodę czy kamień ale już przy lądowaniu, nawet niezbyt twardym i po niezbyt imponującym locie (takim na miarę własnych możliwości) to trochę porażka. Lądujesz prawie na plecach. Dołóż do tego nie największą sztywność w rozmiarze XL i masz awaryjne lądowanie. No i jeszcze jedna tego konsekwencja – potężne kopanie po korbach na małej koronce jak się kręci pod górę w ciężkim terenie. Ale naprawdę potężne. Wszyscy posiadacze Nomadów z DHX-Air wiedzą o czym mówię:P Trochę pomogło zastosowanie eliptycznej koronki 24 rotora ale to głównie sprawa słabości dampera. No i jeszcze ilość miejsca na oponę z tyłu. Jeżdżę już dość długo na nobby nic 2.25 bez dętki (ale nie tubeless) i ta opona ma przy 2 atmosferach sporą objętość. Ledwo się mieściła i zapychała błotem i gliną tylny łuk na potęgę. Bo tam nie było problemu z miejscem na boki, tylko w górę – ten łuk to pozostałość po V-brakeach Blura Classica. Aha, no i konieczność ciągłego smarowania osi dolnego linka zawieszenia. W sumie nic wielkiego ale trzeba zdjąć korbę i po zimie masz jak w banku, że trzeba będzie wybijać młotem. Czyli kilka wad jest ale rower prowadzi się tak pięknie, że wszystko mu wybaczysz. Ja mam ten kłopot, ze wypadam wzrostem na granicy między L a XL natomiast zasięg ramion mam zdecydowanie XL. I to może i było moją zaletą w kick-boxingu ale jest sporym problemem przy wyborze ramy SC. I tak, jak zawsze wolałem mniejsze rowery ze względu na zwrotność i poręczność, tak na podjazdach muszę mieć przestrzeń i chcąc nie chcąc wybieram XL i staram się zniwelować jego kobylastość krótkim mostkiem. I tu była ta jeszcze jedna drobna ujma na honorze LT1 – był ciut mało zwrotny. Z 32 Talasem i mostkiem 90mm. Potem z 36 talasem ale właściwie nigdy na 160mm.

No dobrze. Jak tylko dowiedziałem się, że będzie LT2, wszystko było jasne. Znałem każdy szczegół już od samego początku i tu chylę czoła w kierunku Crazy Crank – informacje u naszego dystrybutora były szybsze niż na mtbr.com:P Poważnie. Mało tego, pierwsze materiały pre-release przedstawione na mtbr.com pochodziły ze strony… Crazy Cranka :P a ja miałem moją nową ramę szybciej niż ogromna większość ludzi opowiadających na mtbr.com o oczekiwaniu.

Blur LT2

Blur LT2

No więc się zdecydowałem. Anoda to mus, bo SC ma miękkie lakiery moim zdaniem a polerowane aluminium to trochę onanizm – możesz polerować do znudzenia a i tak nie będzie jak trzeba (bez urazy Jędrek:P). Czyli Skidmark, bo nie chciałem czarnego. Po wyjęciu z pudełka ważenie – hmm…165g więcej niż LT1 w tym samym rozmiarze. A obiecywali, że nie przytyje :/ Ale do rzeczy. Rower jest zupełnie inny. Nie wiem jak SC to robi ale przy zachowaniu prawie identycznej geometrii i wymiarów, rower jest znacznie zwrotniejszy. W ogóle wydaje się krótszy i jakby zajmował na szlaku mniej miejsca. To pewnie zasługa ogromnej różnicy w wysokości przekroku. Ogromnej i szczególnie widocznej w dużych rozmiarach. Na LT2 można wsiąść a nie wskoczyć jak na LT1. Ale to nieważne. Ważne jest to, że masz kupę miejsca na manewry jak trasa przestaje być łatwa. Używałem JoplinaR w obydwu ramach i możliwości jakie daje z ramą z niskim przekrokiem są znacznie większe niż w LT1. W ogóle LT2 jest jakiś taki bardziej skoczny, czy radosny. Masz ciągle ochotę wybijać się nawet z najmniejszych korzeni, nawet kurcze z szyszek:P Naprawdę sprawia bardziej kompaktowe wrażenie. I zupełnie inaczej przebiega w nim skok zawieszenia. Jest nadal niesamowicie czuły ale już nie ma tego wrażenia zamykania się na nierównościach, tylko jest ich pochłanianie:P Damper ma teraz 216mm jak w nomadzie ale przy skoku 2.22:1 a nie 2.62:1 co pozwala na znacznie niższe ciśnienie w komorze a co za tym idzie podnosi trwałość i pozwala na mniej ‘powietrzną’ charakterystykę skoku, czyli mniej gwałtownie się utwardza na końcu skoku. A to w połączeniu z przekonstruowanym VPP sprawia, że jest całkiem dobrze wsparty środek ugięcia. Już nie kończy się każde lądowanie zapadnięciem aż do końca skoku. Naprawdę ten rower sprawia teraz, ze masz ochotę na więcej i mocniej.

Prześwitu na oponę jest pod dostatkiem – ostatnio jeżdżę na Nobby nic 2.4 bez dętki i mieści się bez zarzutu. A to z kolei skutek rezygnacji z archaicznego ‘mostu’ v-brakeowego. Dolny link ma smarowniczki więc w ogóle nie trzeba go demontować żeby zmienić smar, a nawet jeśli ktoś się uprze i koniecznie chce rozłożyć go na atomy, to można to zrobić bez zdejmowania korby – wkręca się osie od przeciwnej strony. Ale póki co nic nie trzeszczy po 5miesiącach. W LT1 trzeszczało po 5 tygodniach. Górny link to karbon i to chyba on sprawia, że całość jest bardzo sztywna. A tym bardziej ja mogę to powiedzieć ważąc 93-95kg. Jak ważysz 70 kg to sztywność jest ci potrzebna tylko jeśli już naprawdę robisz potworne rzeczy ale przy mojej wadze bardzo łatwo doprowadzić materiał na skraj możliwości. LT2 jest o niebo bardziej sztywny bocznie niż LT1.
Nie wiem co zrobili z VPP, coś tam czytałem o różnicach ale efekt jest taki: nie używam platformy W OGÓLE. Nawet na 1. Po prostu nie ma takiej potrzeby. Ok., użyłem raz na asfaltowym podjeździe 1 dnia zlotu w Izerach ale to tyle. No i najważniejsze – nie kopie w ogóle po korbach na małej koronce (standardowa XT 22). To jest prawdziwy postęp.

No i uroda. No cóż, to najbardziej subiektywna rzecz ale jak się patrzy na obie te ramy, to LT1 wygląda po prostu staro. I tyle. Podsumowując: więcej bardziej liniowego skoku, dramatycznie lepszy przekrok, bardziej zabawowo-grawitacyjny charakter, brak kopania po korbach na małej koronce, więcej miejsca na oponę, łatwiej przyjmuje widelec ze 160mm skoku, mniej problemów z dolnym linkiem zawieszenia. Jak dla mnie to się podejrzanie zgadza z obietnicami usprawnień :P Wkurza tylko to, że waży 165g więcej niż LT1. Mogli nie obiecywać, że będzie tyle samo – nawet bym nie mrugnął okiem bo już jakiś czas temu przestałem się zamartwiać o każdy gram na rzeczach istotnych jak rama i zawieszenie – a tak, to drażni :/ No i jeszcze jedno: skidmark to piękny kolor. Ale jedyne czego mi będzie brakowało i za czym pociągnę nosem to kolor orange ano z LT1.

Tekst i zdjęcia: Królik

, , , ,

Menu