Test maski „antysmogowej” RZ MASK

Wpis 78 z 351
Test maski „antysmogowej” RZ MASK

Powiadają, że powietrze w Krakowie nie jest złe, trzeba je tylko dobrze pogryźć. Są nawet tacy co do przebijania się przez jego „najgęstszość” stosują maczety.  Ale to wcale nie problem jedynie miasta królów. Nowy Sącz, Tarnów czy nawet Sucha Beskidzka lub Zakopane zmagają się z podobnym kłopotem. W zasadzie problem występuje w każdym mieście choć rzeczywiście Kraków przoduje.

Pracując jako kurier rowerowy spędzam około 40 godzin tygodniowo na krakowskich ulicach, jeżeli dodać do tego okres grzewczy to mamy wymarzone warunki do testu.  Na ulicach widywałem pełen przekrój rozwiązań, od chustki czy szalika zakrywającego usta przez maseczki przeciwpyłowe BHP lub chirurgiczne, po maski chemiczne z prawdziwego zdarzenia. Jednak tylko to ostatnie rozwiązanie zapewniało rzeczywistą ochronę z powodu składnika który filtruje.  Jest nim węgiel aktywny, który obejrzany pod mikroskopem ma bardzo porowatą strukturę przez co doskonale adsorbuje wszelkie zanieczyszczenia (tak, to ten sam co używany w przypadku zatruć gastrycznych, wtedy ma neutralizować mikroorganizmy).

Stosowane przez wielu maseczki przeciwpyłowe filtrują co najwyżej gruby pył który i tak zostałby wyłapany przez nasz nos. Problemem jest tzw. pył PM10 oraz PM2.5 (o średnicy cząstek mniejszej niż 10 oraz 2.5 mikrometra) które przedostają się z płuc do krwi. Poza tym mamy jeszcze benzopireny oraz inne węglowodory aromatyczne, tlenki azotu i siarki oraz ozon i trochę innych trucizn.  Nawet nie trzeba palic papierosów.

Maska RZ wykonana jest z neoprenu, a za filtrowanie powietrza odpowiada wymienna wewnętrzna wkładka z warstwą węgla aktywnego, który ma pochłaniać zanieczyszczenia. Wkładka „obejmuje” okolice ust i policzki filtrując powietrze wciągane do płuc. Wydech wydostaje się zaworami zwrotnymi umieszczonymi z przodu.

Nie chciałem wyglądać jak żołnierz podczas ataku chemicznego czy mr White podczas „gotowania mety”, dlatego Maska RZ zwróciła moją uwagę. Wreszcie ktoś przyłożył wagę do stylistyki i środowiska w jakim będzie użytkowana. Założenie maski na twarz jest wygodne, zapina się ją na szyi rzepem. Znalazło się nawet miejsce na małą kieszonkę na odtwarzacz MP3. Do kształtu nosa maskę dopasowujemy przy pomocy zginanej blaszki, która jest wystarczająco gruba by nie stracić swojego kształtu po zgnieceniu w torbie. Maskę można jednym ruchem zsunąć na szyję gdy chcemy odebrać telefon czy wejść do banku i nie zostać rzuceni na ziemię przez ochroniarza.

Teraz najważniejsze – jak się jeździ.

Po założeniu maski czujemy lekki opór przy oddychaniu, ale trudno spodziewać się czegoś innego. Opór wskazuje na to że powietrze przechodzi przez filtr. Trzeba nauczyć się robienia dłuższych wdechów by jazda była komfortowa. Spokojna jazda po mieście nie powoduje uczucia duszności, gdy jednak zachce nam się ścigać spod świateł z dostawcą pizzy wymiana powietrza w płucach zacznie być uciążliwa, trzeba więc hamować swój testosteron.  Problemem okazała się natomiast jazda przy temperaturach około -10*. Wydychane wilgotne powietrze, mimo zaworów zwrotnych, częściowo przechodzi też przez wkładkę węglową natychmiast skraplając się. Efektem jest zauważalny wzrost oporu przy oddychaniu.  Pewnym kłopotem jest też jazda w pozycji mocno pochylonej na rowerze szosowym. Głowa jest wtedy zadarta i maska ma tendencje do lekkiego zsuwania się.

Czy działa? Próbowałem dowiedzieć się czy da się wykonać  odpowiednie testy skuteczności na podstawie badań krwi czy płuc ale okazało się to co najmniej skomplikowane. Skupiłem się wiec na odczuciach. Dotychczas zdarzało mi się mimowolnie kaszleć i odchrząkiwać po pracy, w dni gdy jakość powietrza określana była już jako „bardzo zła” a zawartość PM10 wynosiła miedzy 500% a 1000% normy (i innych zapewne podobnie) codziennością było drapanie w gardle. Zastosowanie maski rozwiązało problem. Osłabiło się również poznawanie krakowskich autobusów „na węch”, co dowodzi działania węgla aktywnego. Trudno mi wprawdzie uwierzyć w deklarowane przez producenta 99.9% skuteczności filtrowania (zwłaszcza że maska nigdy nie będzie idealnie szczelna) jednak empirycznie przekonałem się że produkt spełnia pokładane w nim oczekiwania.

Podsumowując – RZ mask w pewnym stopniu obniża komfort oddychania i trzeba się do niej przyzwyczaić. Musimy odpuścić sprinty, treningi czy jazdę do pracy/uczelni na ostatnią chwilę. Jednak sezon zimowy to czas kiedy wartości „smogowe” zwyżkują nie tylko w Krakowie warto więc poświęcić odrobinę swojego komfortu (i honoru by dać się wyprzedzić dostawcy pizzy) by móc bez pochrząkiwania (czy okrzyków „hańba!”) obejrzeć sztukę w teatrze, a w przyszłości uchronić się przed chorobami płuc czy nawet nowotworami.

Drobne wyjaśnienia odniesień:

-maczeta: narzędzie samoobrony i wyjaśniania nieporozumień powszechnie stosowane przez prymitywną ludność zamieszkującą odległe dzielnice Krakowa.

-mr White:  chemik produkujący metaamfetaminę z doskonałego serialu Breaking Bad

-„hańba!” – akcja oburzonych śmielszą sceną widzów w teatrze Starym gdy wznosili podczas seansu takie właśnie okrzyki, Youtube zawiera odpowiednie filmy z tego zdarzenia.

Test maski dzięki uprzejmości http://www.rzmask.pl

, , ,

8 komentarzy

Jerzy20 czerwca 2015 at 18:04Powtórz

Szkoda, ze nie ma masek ktorych filtry moznaby po prostu umyć/wyczyscic z użyciem wody i uzywac ponownie. Gdyby nie to ze co 5 godzin (w moim przypadku dwa razy na tydzien co najmniej) trzeba wymieniac/kupować nowy filtr, kupowalbym produkt w tym momencie.

wojciech6 listopada 2015 at 23:34Powtórz

Moje doświadczenie z RZmask: odradzam jazdę w pochylonej pozycji- zsuwa się od razu, dociska nos utrudniając oddychanie. Ponadto rozwarstwia się na krawędziach- słaby materiał. Jaki procent smogu wyłapuje filtr- trudno ocenić- filtr brudzi się od potu twarzy i wydychanego wilgotnego powietrza. Maska nie powinna przylegać do policzków.

Ania13 listopada 2015 at 10:23Powtórz

Chciałabym ostrzec drobne panie, które ważą ok 50 kg, ok 165 cm wzrostu, maska w rozmiarze S jest ogromna! Odstaje cały centymetr pod brodą, zarówno neopren jak i sam filtr. Odesłałam natychmiast.

Marcin16 listopada 2015 at 10:01Powtórz

Przed kupnem RZMask, przeczytałem ten (i inne) artykuł co utwierdziło mnie w przekonaniu, że muszę ją mieć.
Teraz gdy używam tej maski chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami podczas codziennej jazdy do pracy (Nigdy nie używałem innej maski więc nie wiem jak to wygląda u konkurencji):
– nie da się jeździć w okularach korekcyjnych, bo używanie maski powoduje ich parowanie nawet podczas jazdy,
– metalowy klips u góry maski uciska nos przez co oddychanie przez niego jest prawie niemożliwe,
– podczas oddychania w masce skrapla się para do tego stopnia, że woda potrafi wypłynąć z maski,
– po zdjęciu maski twarz jest cała mokra i obawiam się że w czasie jazdy w zimie maska przymarznie mi do twarzy

Od momentu używania maski jazda na rowerze przestała być przyjemnością :(

Jakub10 listopada 2016 at 10:30Powtórz

Bardzo fajna maska – używam od kilku miesięcy, na rower idealna.

No i kozacki wygląd ;-)

Jedyna wada to, że oddycha się trudniej niż bez niej ;)

Magdeto18 stycznia 2017 at 19:31Powtórz

Kilka spostrzezen nowej uzytkowniczki maski – debiut w okresie zimowym.

Rzeczywiscie mniej smierdzi i jest nadzieja, ze mniej swinstwa truje organizm! Ale sa tez plusy ujemne:
– trzeba przestawic sie na tryb dluzszych, pelniejszych oddechow, co nie jest automatyczne i zajmuje torche czasu
– wydychane powietrze skrapla sie i pod koniec jezdy do pracy / domu twarz jest mokra, troche jak po saunie
– z natury czesto musze wycierac nos jadac rowerem; w masce musze to robic jeszcze czesciej, bo bym sie udusila smarkami (absolutne, troche naciagane minimum 4 razy na 4km-owa trase powrotna do domu). Laczy sie to ze zdjeciem, a czasem zatrzymaniem itd.
– w drodze powrotnej od domu mam dosc pokazna gorke ktorej na razie nie jestem w stanie zrziedzyc w masce. Moze sie przyzwyczaje, na razie chcac nie chcac musze ja zsuwac.

Tomek25 stycznia 2017 at 15:59Powtórz

Tego typu maski są ładne, owszem.
Natomiast ich skuteczność jest co najmniej dyskusyjna. Dlaczego?
Dlaczego w ogóle kupujemy maskę? Aby być modnie wyglądać lub uchronić układ oddechowy przed smogiem. Jedno z drugim niestety nie idzie w parze.
Jeśli maska ma filtrować wdychane powietrze a nie jakąś jego część, tzw. część twarzowa musi być szczelna. Maski neoprenowe nie spełniają tego warunku. Jeśli uporczywie parują Wam okulary przy wydechu, to najlepszy dowód bo skoro tamtędy wydobywa się powietrze (mimo zaworów wydechowych) to tą samą droga je wdychacie – poza filtrem.
Druga sprawa: jeśli wydychacie wilgotne powietrze prosto na filtr, to będzie się skraplać i zmniejszać jego przepustowość utrudniając oddech i potęgując pobieranie powietrza przez wszelkie nieszczelności.
Nie sprzedaję żadnych masek, nie pisze o firmach, ale: Skuteczna maska powinna mieć „gumową” część twarzową oraz dwa komplety zaworów: wydechowe i te blokujące wydychanie powietrza na wewnętrzną powierzchnię filtrów – czyli na nieszczęście dla modowych wielbicieli kolorowego neoprenu, mówimy o maskach lakierniczych… Można je na szczęście kupić w podobnej cenie (lub taniej) niż neoprenki, działają dłużej i są nieporównywalnie bardziej skuteczne.
…Kto widział lakiernika w kolorowej neoprenowej masce..? No właśnie – nie bez powodu.

Iza27 stycznia 2017 at 15:59Powtórz

To i ja wrzucę swój kamyczek do ogródka.
Zakupiłam maskę Dragon (wygląda identycznie jak RZ Mask, te same szwy, nosek, zawory). Od 2 lat dojeżdżam codziennie rowerem do pracy 7 km (po mieście).

Pierwsze użycie skończyło się prawie zatruciem, gdyż farby użyte do jej produkcji (zwiększające atrakcyjność wizualną) były najprawdopodobniej toksyczne. Nawdychałam się tego świństwa i zafundowałam sobie ból głowy i drapanie w gardle przez dobre kilka godzin. No ale, że był to piątek – jakoś się pozbierałam przez weekend. Maska została wyprana, potem odmaczałam ją 2 dni i jeszcze w poniedziałek suszyłam/wietrzyłam.

Od wtorku wsiadłam na rower z nowym filtrem (tamten także przesiąknął chemią).
Co do oddychania – nie jest lekko. Czuję się o kilkanaście lat starsza, brak mi tchu. Oczywiście, że maska zaparowuje, potem wszystko się skrapla. Kto ma potrzebę smarkać – nie zazdroszczę.
Po kolejnych 3 dniach używania maski mam zawroty głowy – stan się pogłębia. Postawiłam hipotezę, że ma to związek z maską i lekkim niedotlenieniem/zwiększeniem poziomem CO2 we krwi (jednak ciężko mi zwolnić tempo, zazwyczaj spieszę się i szybciej oddycham). Dziś skorzystałam z komunikacji, daję sobie weekend na dojście do siebie albo będzie trzeba przejść się do neurologa.

Czy ktoś z Was miał podobne objawy?
Jeśli tak – to poważny problem, o którym nigdzie nie doczytałam a który może zagrażać zdrowiu.
Kupując maskę ważyłam plusy i minusy i wszystko to, o czym tu piszecie wiedziałam wcześniej. Nikt jednak nie skarżył się ani na chemiczny zapach, ani na niedotlenienie.

Menu