Yeti 575 przetestowany!

Wpis 32 z 350
Yeti 575 przetestowany!

Marka Yeti oficjalnie zagościła w Polsce. Mamy dystrybutora, który będzie obsługiwał polski rynek i klientów żądnych nabyć legendarne maszyny spod znaku śnieżnego potwora. Na początek przysłany został do nas model 575, czyli prosty jednozawiasowy rower o skoku 150 mm. Przypadło mi jeździć na nim podczas zimowego zlotu na Czarnej Górze oraz na kilku kolejnych wypadach. Poniżej znajdziecie moje wrażenia z jazdy oraz podsumowanie jego zalet i wad.  2014-12-09_14-13-10_DSC_1872 Testowany egzemplarz to model 575 w rozmiarze M, który przy moich 179 cm wzrostu sprawia wrażenie przymałego.  Zawieszenie o skoku 150 mm oparte jest o system jednozawiasowy. Rower jeździ na kołach 27,5”, a taperowana główka ramy nachylona jest pod kątem 67 stopni. Pozostałe wymiary, takie jak kąt rury podsiodłowej czy długość tylnego trójkąta są typowe dla tego rodzaju rowerów (zamieściłem je w tabeli poniżej). Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to wysokość suportu 345 mm – wolę jak jest niżej. Zrzut ekranu 2015-01-13 o 22.48.40 Projektanci tworzą teraz dwa typy rowerów o skoku 150 mm i kołach 27,5 cala. Pierwszy typ to maszyny o lekkiej budowie, ostrzejszym kącie główki (około 67 stopni), zbudowane na lżejszych komponentach – nastawione na długie trasy interwałowe. Druga zaś to konstrukcje o cięższej budowie, płaskim kącie główki (65 stopni), opancerzone w rockringi, zbudowane na cięższych komponentach – nastawione na zjazd i „szaleństwo”. Testowany model zdecydowanie należy do tej pierwszej grupy, co skutkuje kilkoma konsekwencjami w użytkowaniu i przeznaczeniu, ale o nich trochę później. 2014-12-09_14-12-14_DSC_1860 Yeti znane jest z innowacyjnych rozwiązań zawieszenia, zaczynając od karbonowych elastycznych wstawek w górnych rurkach wahacza u poprzedników testowanego modelu, przez mimośród jako punkt obrotu w modelu SB66, po najnowsze rozwiązanie Swich Infinity w modelach SB5 i SB6. W 575 konstruktorzy poszli o krok dalej łamiąc stereotyp, który mówi, że tylko karbon może być elastyczny przy jednoczesnym zachowaniu wytrzymałości. Zawieszenie, oparte na pojedynczym punkcie obrotu z dodatkowym linkiem łączącym wahacz z ramą, wymaga zastosowania dodatkowego zawiasu przy osi tylnego koła. Konstruktorzy Yeti użyli w tym miejscu elastycznych aluminiowych rurek, aby uniknąć montowania łożysk. Podczas pracy zawieszenia rurki uginają się w zakresie 1,5 cm.

Mit sztywnego aluminium, które nie może pracować po raz kolejny zostaje obalony.  Takie rozwiązanie ma kilka zalet: ogranicza ilość elementów do serwisowania, zmniejsza masę, a w założeniu poprawia sztywność wahacza. Oczywiście jest też druga strona medalu. Wyginające się aluminium musi mieć obliczoną ilość cykli pracy, po których ulega trwałemu uszkodzeniu. Podejrzewam, że prędzej cały rower stanie się przestarzały i dawno zostanie wyrzucony na śmietnik niż wahacz ulegnie uszkodzeniu za sprawą zmęczenia materiału. Nasuwa mi się jedynie pytanie, dlaczego pozostali producenci rowerów nie stosują takiego rozwiązania?

2014-12-09_14-11-06_DSC_1842Komponenty użyte do złożenia roweru pochodzą ze średniej półki. Amortyzacja Fox z tłumikami CTD, osprzęt Sram X7, hamulce Avid Guide R, koła DT Swiss 1900, siodło WTB, stery Cane Creek. Trudno oczekiwać po nich czegoś specjalnego. Działają i są dobrane tak, aby zachowywały jeden poziom, bez oszczędzania na którymś z nich lub wrzucania ni z tego, ni z owego najwyższego modelu tylnej przerzutki. W moim odczuciu wadą jest za wąska kierownica, wolałbym jeździć na 740 mm, a także brak regulowanej sztycy.

2014-12-09_14-13-21_DSC_1875 Jazda: Z początku sceptycznie podchodziłem do 575. Na pierwszy rzut oka wyglądał jakby miał 130 mm skoku, a do tego sprawiał wrażenia słabo radzącego sobie w terenie. Jak się okazało pozory mylą. Rower naprawdę dobrze jeździ i jest bardzo dziarski. Mimo kąta główki o nachyleniu 67 stopni nie odczuwałem braku pewności na stromych odcinkach, a 150 mm skoku zapewnia spory margines bezpieczeństwa. Yeti jest bardzo zwrotne i świetnie radzi sobie na singlach i ciasnych ścieżkach. 2014-12-09_13-19-22_DSC_1708

Dość łatwo jest go poderwać do manuala i wykończyć eleganckim bunnyhopem. Na dużych nierównościach, kamieniach i głazach radził sobie bardzo dobrze. Oczywiście jego geometria determinuje sposób użytkowania i na pewno nie jest to maszyna do czysto grawitacyjnych zastosowań, lecz na wskroś uniwersalna, radząca sobie równie dobrze podczas podjazdów i zjazdów. Zawieszenie oparte na systemie jednozawiasowym ma jedną, bardzo odczuwalną zaletę: jest bardzo czułe i świetnie wybiera nierówności. Dobrze zestrojona charakterystyka sprawia, że zawieszenie się nie zapada oraz nie dobija przy zachowaniu ugięcia wstępnego na poziomie 35%. Niestety fizyki nie oszukamy i prędzej czy później wady konstrukcji jednozawiasowych muszą się ujawnić. Efektem jest pompowanie zawieszenia podczas podjeżdżania i odczuwalne usztywnianie się w czasie hamowania. O ile bujanie podczas pedałowania możemy oszukać przełączając damper w tryb podjazdu, to zjawiska usztywniania nie jesteśmy w stanie wyeliminować. Ale jak to mówią, kto hamuje ten przegrywa, więc zakładamy, że nie hamujemy ;)

2014-12-09_13-35-08_DSC_1756 Mimo irytującej mnie właściwości widelców z tłumikami CTD (prawidłowo ustawiony, w trybie zjazdu (descent) ma liniową charakterystykę pracy, co skutkuje zapadaniem się. Jedynym rozwiązaniem jest jazda w trybie pośrednim – trail), muszę przyznać, że amortyzator działał bardzo płynnie i dobrze wybierał nierówności. Do dampera również nie mogę się przyczepić, działał płynnie i nie zapadał się, a jego ustawienie zajęło dosłownie chwilę. Z pewnością jest to konsekwencja dobrze zaprojektowanej kinematyki systemu zawieszenia oraz poprawanego dobrania zaworowania tłumika.  W czasie jazdy bardzo doskwierał mi brak regulowanej sztycy.

2014-12-09_13-57-12_DSC_1823 Yeti z wprawnym rowerzystą za sterami poradzi sobie niemal w każdym terenie, a przy tym nie będzie kulą u nogi podczas podjazdów. Jest bardzo uniwersalną maszyną do całodziennych wycieczek na zróżnicowanej trasie. Będzie świetnym narzędziem do pokonywania flow trailów czy nieco trudniejszych tras enduro, takich jak Wales na Rychlebskich Ścieżkach. Dodatkowo pozwoli nam się wyróżnić z tłumu, ponieważ marka Yeti to nie tylko dobrze zaprojektowane i wykonane rowery, ale także możliwość przynależności do wąskiego grona. Niestety jest to okupione niemałą ceną, 575 w testowanej wersji kosztuje 15 800 zł. W tym pułapie ma do pokonania sporą konkurencje nie tylko świeżych i tańszych marek, takich jak Canyon czy YT Industries, ale także renomowanych jak Santa Cruz czy Intese. 2014-12-09_13-38-23_DSC_1781   Zalety:

  • uniwersalny
  • dobra charakterystyka pracy zawieszenia
  • zwrotny
  • równy poziom komponentów
  • możliwość wyróżnienia się z tłumu
  • dbałość o szczegóły: dobry zacisk sztycy, dobre stery

Wady:

  • za wąska kierownica
  • dyskusyjna cena
  • brak regulowanej sztycy

Dystrybucja w Polsce – http://www.yeti-bikes.pl

, , , , , , ,

2 komentarzy

Łukasz10 lutego 2015 at 08:43Powtórz

Ciekawe czy mają stronę zrąbaną czy naprawdę liczą na to, że ktos kupi rower za 55 tys… :-D

wilk barnaba8 maja 2015 at 22:18Powtórz

pozostali producenci stosowali to rozwiązanie ( gjętkie górne rurki tylnego widelca ) od dawna. Gary Fisher np. od końca lat 90 w modelu GF Sugar. Sam jeżdżę na tym modelu z powodzeniem przy wadze własnej ok.100. Jest to dosyć archaiczne lecz skuteczne rozwiązanie ograniczające problemy serwisowe i znakomicie podnoszące sztywność boczną wahacza.

Menu